pokoje dla dziewczyn
Pomieszczenia są niefajne do robienia zdjęć ze względu na dużą ilość skosów i zakamarków.
I kawałek drugiego pokoju.
Pomieszczenia są niefajne do robienia zdjęć ze względu na dużą ilość skosów i zakamarków.
I kawałek drugiego pokoju.
Cieszę się, że drzwi się podobają :-). Miło, że niei tylko mi.
Zrobiłam parę fotek. Zacznę od krótkiego wyjaśnienia. Zrobiliśmy trochę przeróbek w stosunku do oryginalnego projektu.
Po pierwsze - w miejscu łazienki na górze będzie pralnio - graciarnia taka zwykła bez udziwnień.
Po drugie - w miejscu pokoju po prawej stronie od schodów będzie łazienka, która obecnie jest na takim etapie.
Po rozmowach ze szczęśliwymi posiadaczami dwóch umywalek zdecydowaliśmy, że jednak będziemy mieli jedną - no i oczywiście trzeba było przerabiać - dobrze, że hydraulik cierpliwy :-)
Drugi koniec łazienki - przy ściance będzie wanna. Niestety na prośbę męża będzie stała pod skosem. Mibardziej się podobała równolegle do ściany ale trudno - czasami trzeba przypomnieć sobie co to kompromis.
Nasze piękne drzwi wejściowe - kolor to ciemny orzech czego za specjalnie nie widać na zdjęciu.
Łazienka na dole - jeszcze nie pofugowana i strasznie brudna ale już nabiera kształtów
No i nieplanowana sypialnia nad garażem - 40m2 . Teraz potrzebny fajny pomysł na jej urządzenie.
Prawie skończony kominek. I stelaż do ścianki telewizyjnej ale nic nie można dalej robić bez telewizora, na który w tej chwili mnie nie stać :-(
Wrzucam trochę fotek - nie wszystkie, które chciałam znalazłam
Ta przepiękna kupa betonu to była nasza podłoga w garażu, którą wielka kopara rozwaliła porę i mogliśmy obniżyć garaż (uniknęliśmy w ten sposób konieczności budowania wysokiego podjazdu do garażu) i niespodziewanie wyszła nam nad garażem piękan sypialania. Ale do tego jeszcze dojdę :-)
Mój piękny komin - Pan Zenek jak zobaczył cegłę to myślałam, że ucieknie - ale efekty mnie osobiście powaliły na kolana.
No i taki jest na razie efekt "końcowy". Mi się podoba chociaż po zimie widzę jedną dużą wadę. Przy dużej ilości śniegu, który topi się od słońca, przed wejściem robi się ślizgawka - jeszcze nie wiem co z tym zrobię. Sprawa wydaje się pracochłonna - trzeba będzie pewnie wchodzić dość często na dach i zgarniać z niego śnieg.
Nigdy nie sądziłam, że się na to zdobędę i zacznę pisać bloga. Zbudowaliśmy z mężem Lawendę 2 (a właściwie to Pan Zenek zbudował - pozdrawiam najfajniejszego murarza jakiego znam).
Niestety jestem już na takim etapie, że wrzucanie zdjęć fundamentów chyba jest bez sensu ale jak coś znajdę w kompie to oczywiście się podzielę. Wybaczcie, że nie wrzucam kosztów ale nie spisywałam ich nigdzie (tak na wszelki wypadek, żeby nie dostać zawału - Ci co budują lawendę wiedzą o czym mówię).
Biorę się za szukanie.
Komentarze